Witajcie :)
Jak Wam mija pierwszy wakacyjny weekend? :) Mam nadzieję, że przyjemnie i robótkowo.
U mnie dzisiaj cisza i spokój... bo synek wywędrował na weekend do ukochanej babci Kasi.
Miałam więc możliwość popracować trochę nad zaległościami i dokończyłam mój czerwony dywan.
Nie pisałam Wam chyba wcześniej o wybitnie pechowym grudniu jaki przeżyliśmy. Najpierw mój mąż zasłabł w pracy, na dyżurze i prosto z karetki wylądował w szpitalu. Na szczęście skończyło się "tylko" na dwutygodniowym "wypoczynku". Potem Piotruś walczył z pierwszymi ząbkami... i bardzo boleśnie przeszedł wybijanie się pierwszego.
Do tego na dwa dni przed Wigilią pękła nam rura pod wanną, zalało nam łazienkę i niestety szkody pojawiły się również u sąsiadów piętro niżej...
Nie było by to aż takie straszne... gdyby nie naszała łazienka, która remont przeżyła jakieś dobre piętnaście lat temu... i jak się niestety okazało wykonany przez fachowca pożal się boże... Okazało się, że wanna była obmurowana cegłami i tak zabudowana, że wszystko trzeba było kuć...
Na remont musieliśmy czekać kilka miesięcy... ale już w lipcu w końcu nam się uda. Na czas tych dwóch tygodni wyprowadzimy się z domu.:)
Dlatego też postanowiłam, że zrobię dodatki do łazienki i zaczęłam o dywanu.
Kilka zdjęć w trakcie pracy z moim dzielnym pomocnikiem - Czesławem:
I udało mi się zrobić tyle:
I tu pojawia mi się dylemat - Czy zostawić tak jak jest teraz, czy zrobić jeszcze dookoła ramkę z półsłupków?
Poradźcie mi proszę :)
Chciałabym też podziękować Kasi z bloga W kąciku na poddaszu za zaproszenie mnie do zabawy
Oto pytania, które zadała
1. Największe marzenie rękodzielnicze? - Skończyć wszystkie rozpoczęte prace i mieć wystarczającą ilość czasu na wszystkie nowe pomysły :)
2. Jakie masz plany wakacyjne? - W tym roku mamy bardzo skromne plany. Na czas remontu wybieramy się na kilka dni do mojej przyjaciółki nad morze, potem będziemy świętować roczek Piotrusia i niestety znowu czeka nas kolejna wyprawa do szpitala w Warszawie. A przez resztę wakacji pewnie będziemy korzystać z wypraw do zoo i wyjazdów do rodzinki do Wągrowca.
3. Jaka jest Twoja ulubiona książka? - jako nieuleczalny bibliofil mam ich całkiem sporo... ale chyba największą miłością darzę "dumę i uprzedzenie" i cały cykl Sapkowskiego o Wiedźminie
4. Morze czy góry? - Zdecydowanie góry... i to najlepiej z dala od wszelkiego zgiełku... tylko cisza i spokój
5. Ulubiony napój - herbata lipowa
6. Ulubiona pora dnia - wieczór, kiedy Piotruś smacznie śpi, a ja mogę choć chwilkę poświęcić na czytanie albo rękodzieło
7. Ulubiony film - nie mam :)
8. Ulubiona książka - jak w punkcie 3 :)
9. Gdzie szukasz inspiracji? - Właściwie wszędzie... często pomysły wpadają mi do głowy w zupełnie niespodziewanych miejscach
10. Gdzie najczęściej tworzysz? - ostatnio moim ulubionym miejscem pracy jest kanapa w salonie.
Do zabawy zapraszam:
1. Mirkę
2.Beatę
3. Carse
4. Violkę
Moje pytania:
1. Dzieło, z którego jesteś najbardziej dumna.
2. Największy robótkowy koszmar.
3. Największe robótkowe marzenie
4. Co sprawiło, że zainteresowałaś się rękodziełem.
5. Jaką technikę chciałabyś poznać.
6. Najdziwniejsze miejsce, w którym pracowałaś nad swoją robótką.
7. Najzabawniejsza historia związana z rękodziełem jaka Ci się przydarzyła.
Na koniec chciałabym Wam napisać o bardzo ważnej sprawie, która dotyczy mnie właściwie osobiście ponieważ mój mąż jest Ratownikiem Medycznym.
Kiedy oglądałam ten film miałam wrażenie jakby niektóre sceny były wyjęte z Naszego życia.
Kto pracuje w służbie zdrowia albo ma bliskich lub znajomych w tej branży wie jak to wygląda... praca na dwa etaty co daje jakieś 300 albo i 400 godzin na dyżurach w ciągu miesiąca... a realnie przekłada się to na fakt, że nasz synek widzi swojego tatę czasem dwa, trzy razy w tygodniu...
A do tego stres, zmęczenie i często brak poszanowania dla pracy, ludzi którzy spędzają swoje życie na ratowaniu innych...
I mogłabym tak wymieniać pewnie w nieskończoność... ale film mówi więcej niż tysiąc słów.
































