niedziela, 30 maja 2010

W ramach ekspresowej przerwy

W ramach ekspresowej przerwy w pisaniu pracy magisterskiej wpadam na minutkę żeby pokazać ostatnio zrobioną serwetką. Powstawała pomalutku w zeszłym tygodniu głównie w chwilach gdy brakowało mi już kompletnie weny żeby pisać.
Serwetka będzie prezentem dla pewnej bardzo miłej znajomej.:)


I jeszcze mi tak przyszło do głowy, że skoro zapisuję się na tyle różnych sympatycznych candy... to i ja wkrótce powinnam jakieś zorganizować. :)
Pretekstem będzie albo 50 wpis albo 20 obserwator. Zobaczymy co nastąpi pierwsze :)

wtorek, 25 maja 2010

Zniechęcenie :(

Zniechęcenie... to uczucie przeważa u mnie od kilku dni... niestety.
Cierpię na brak weny i absolutny brak czasu spowodowany ostatnią sesją, a do tego wszystkiego przypętało mi się jeszcze paskudne przeziębienie.
Tak więc moje ostatnie dni nie wyglądają zbyt optymistycznie... miedzy walką z katarem i kaszlem, a niedosypianiem kończę pracę magisterską(a przynajmniej próbuję), przygotowuję się do ostatnich zaliczeń i egzaminu, robię tłumaczenia... po prostu kończę studia - żeby zostać bezrobotnym magistrem. :/
Jeszcze trochę mi tego wszystkiego zostało... ale już widać światełko w tunelu (tak przynajmniej sama sobie powtarzam w chwilach większego optymizmu). Byle do 9 czerwca - ostatniego egzaminu... potem będzie już znacznie luźniej i przyjemniej. :)
Robótkowo coś tam dłubię w ramach relaksu...
na tamborku mam już nową robótkę, ale pokażę zdjęcia jak będzie troszkę więcej widać.
Szydełko na razie omijam szerokim łukiem, ale już mam pomysł na kilka ciekawych prac... ale to jak troszkę czasu wygospodaruję.
A w weekend zrobiłam takie proste kolczyki.


piątek, 21 maja 2010

Sprawozdanie z pola walki... albo poszukiwany, poszukiwana :)

Strony walczące: Ja kontra fioletowa serwetka
Miejsce walki: mój dom, dom i ogród narzeczonego, uczelnia w przerwie między zajęciami.
Wsparcie bojowe: Narzeczony, mama, ciocia i przyszła teściowa
Wynik: po ciężkich i długich bojach jednak Ja. :D

Pisałam już wcześniej o pewnej fioletowej serwetce. Dziś szczęśliwie udało mi się ją skończyć. Robiłam ją strasznie długo bo albo czasu nie było, albo inne rzeczy wymagały pilnego skończenia. Według opisu w gazetce, z której wybrałam wzór miała mieć 60 cm wielkości ze 100 gram włóczki. Moja serwetka ma 105 cm. i pochłonęła prawie 240 gram.
Jeszcze nigdy nie robiłam takiej dużej - całość ma 68 okrążeń. Przy 55 byłam już bliska załamania bo tyle razy wynajdywałam jakiś błąd i prułam (a raczej Luby pruł bo ja nie miałam do tego serca), że powoli traciłam nadzieje, że do emerytury ją skończę. Przy 63 okrążeniu zabrakło mi włóczki. W czasie bardzo szybkiej akcji zaangażowałam mamę, ciocię i "teściową in spe" w poszukiwania włóczki. :) Każda szukała w innych pasmanteriach i na szczęście udało się - po smsie od teściowej poszukiwania zostały zawieszone. Luby został wrobiony w kuriera i włóczkę dostarczył, a ja szczęśliwa zabrałam się do dalszej pracy i już bez większych przeszkód skończyłam fioletową zmorę (jak czule zaczęłam nazywać moją serwetkę). I oto ona:)


wzór pochodzi z gazetki Sabrina robótki zeszyt 1/2010 (model 9)

czwartek, 20 maja 2010

Prezent :)

Niedawno mój znajomy miał urodziny. Ponieważ jest osobą, na którą zawsze mogę liczyć i zgłosić się z wszelkimi problemami technicznymi, komputerowymi i im podobnymi postanowiłam zrobić niespodziankę i dać mu jakiś drobny prezent z okazji Jego święta. A ponieważ wiem, że bardzo lubi czytać - jest częstym gościem w mojej bibliotece - najlepszym pomysłem wydał mi się prezent praktyczny. Wybrałam więc zakładkę z męskim motywem - autem.

Kanwa: Aida 18
Rozmiar: ok 30x70 krzyżyków
nici: Anchor (2 nitki)

niedziela, 16 maja 2010

Serweteczka

Dzisiaj serweteczka, o której kompletnie zapomniałam... Zrobiłam, a potem miesiąc bidulka leżała w koszyku z robótkami do wykończenia - zupełnie nie wiem dlaczego się tam znalazła. Swoje odczekała, a kiedy natknęłam się na nią przypadkowo szukając innej robótki przeniosłam ją na stertę serwetek mamy - do wykrochmalenia - bo ja okropnie nie lubię tego etapu. Nie zanotowałam nawet kiedy została usztywniona i tak sobie czekała, czekała... aż się doczekała zdjęcia.
Kolor już znany (miałam dwa motki i jeszcze trochę mi zostało - pewnie zrobię podstawki pod kubki), wzór zaczerpnięty z gazetki: Sabrina Robótki zeszyt 1/2010.
Serwetka ma średnicę około 50 cm.

piątek, 14 maja 2010

Kubuś Puchatek skończony :)

Już wiem, że w wyszywaniu najbardziej nie lubię etapu backstitchy i obszywana konturów. Po wielu przerwach na naukę, pisanie pracy i inne robótki w końcu mi się udało i Kubuś Puchatek jest już gotowy - wyprany czeka tylko na prasowanie i oprawienie. Co nastąpi jeszcze dzisiaj :)

U mnie szaro, buro i ponuro za oknem, ale na poprawę humoru czytam Władcę Pierścieni (po raz nie wiadomo który)w przerwie nauki i pisania pracy. :)

czwartek, 13 maja 2010

Komunijnie

Niedawno koleżanka mojej mamy poprosiła mnie o zrobienie podziękowań dla gości, w formie małych pudełeczek na cukierki, na Komunię swojego starszego synka - Jakuba. Ja oczywiście się zgodziłam i kilka dni chodziłam kombinując jak je zrobić. Projekt wymyśliłam, materiały kupiłam i szybciutko zabrałam się do pracy bo obiecałam oddać je tydzień przed uroczystością. Komunia była 9 maja więc mogę już pokazać moje dzieło. Pudełeczek było w sumie 30, na zdjęciu jedno z nich. Jestem z nich całkiem zadowolona - tym bardziej, że miałam ogromnie długą przerwę w zabawach z papierami. :)


środa, 12 maja 2010

Mała rzecz... a cieszy

Niedawno znajomy jechał do Anglii pomyślałam więc, że warto wykorzystać nadarzającą się okazję i poprosiłam go o kupno kilku gazetek ze wzorkami haftu krzyżykowego. U nas są dostępne w empiku pojedyncze egzemplarze z zabójczych cenach więc bardzo się ucieszyłam, że mam okazję kupić je w rozsądnej cenie. :)
Kiedy dostałam gazetki cieszyłam się jak dziecko przeglądając wszystkie wzorki i już oczywiście mam nowe plany robótkowe. :)
A oto powód mojej radości:)




poniedziałek, 10 maja 2010

10-te zdjęcie

Emade zaprosiła mnie do zabawy w 10-te zdjęcie. Okazało się, że to nie takie łatwe :) ponieważ w sumie pracowałam na kilku komputerach, a jeden z nich - ten osobisty i najważniejszy w grudniu odmówił mi posłuszeństwa i przestał działać :) więc zdjęcia mam porozsiewane w różnych miejscach. :) Ale troszkę poszperałam i udało się, a przy tym miałam doskonalą zabawę przeglądając zapomniane zdjęcia. Wyszło mi, że 10 najstarsze zdjęcie w moim komputerze to:

Zdjęcie zostało zrobione 23 listopada 2008. Przedstawia jeden z witraży w Katedrze w Pradze.
A historia związana z tym zdjęciem...? Po Naszych zaręczynach moi rodzice zrobili nam wspaniały prezent i zafundowali wycieczkę w dowolnie wybrane miejsce. Ponieważ uwielbiam Pragę, a mól Luby wcześniej jej nie widział wybór okazał się bardzo prosty. :) Mieszkaliśmy zaledwie parę kroków od Starego Rynku i cały tydzień spędziliśmy w tym cudownym mieście zwiedzając i rozkoszując się wyjątkowym czasem. Choć zwiedziliśmy wiele zabytków to równie dużo widzieliśmy hospod i przytulnych kawiarenek bo pogoda nas nie rozpieszczała w trakcie naszego pobytu- trafiliśmy na pierwszy atak zimy.Jednego dani było jeszcze jesiennie, a drugie już prószył sobie śnieżek. Wyjazd ten wspominam z prawdziwym sentymentem :)
Pozwolę sobie pokazać jeszcze kilka migawek z tego cudownego miasta.:)






A do zabawy zapraszam:
Natalkę
Graszkę44

I jeszcze śpieszę donieść Uczestniczkom zabawy "Podaj dalej", że już mam wszystkie potrzebne dane :) i wybrane przez Was kolory więc zabieram się do twórczej pracy - bo i pomysł już się wyklarował. :)

sobota, 8 maja 2010

Tym razem coś dla siebie :)

Dawno nie robiłam biżuterii na własny użytek i dzisiaj postanowiłam to zmienić. Pogoda za oknem paskudna - szaro, buro i ponuro, a do tego zimno i leje więc ze spaceru nici. Postanowiłam więc zrobić sobie twórczą przerwę w nauce :) Czarno widzę ten poniedziałkowy egzamin bo co chwilkę robię sobie jakąś przerwę ale przynajmniej kolczyki będę miała nowe :)
Zrobiłam "rybki" ekspresowe i proste - ale mała, a cieszy :)




czwartek, 6 maja 2010

Długaśne kolczyki

Nie samą nauką żyje człowiek :) A ja zamiast pilnie zabrać się do pracy szukałam najróżniejszych pretekstów żeby zrobić sobie przerwę. Na szczęście w tej kwestii zawsze można liczyć na rodzinę :D Zrobiłam na prośbę kuzynki dwie pary długaśnych kolczyków. Takie szybkie i prościutkie, ale robienie ich sprawiło mi ogromną przyjemność.


wtorek, 4 maja 2010

Misiowo :)

Przedwczoraj dostałam "ekspresowe zlecenie" na zakładkę. Znajoma poprosiła mnie o zrobienie zakładki misiowej dla swojej siostrzenicy, która bardzo lubi czytać. A do tego równie mocno lubi misie. :)
Porzuciłam więc wszystkie zaczęte robótki na dwa dni i zabrałam się do pracy. Dobrze się stało bo miałam okropnego pecha przy szydełkowaniu fioletowej serwetki, która powoli staje się całkiem sporym obrusem - okrążenia od 50 do 55 robiłam kilka razy ponieważ jakiś złośliwy chochlik mi przeszkadzał i myliłam się co chwilkę. Więc robiłam, a kiedy okazywało się, że gdzieś jest błąd to mój Luby pruł - bo ja nie miałam serca żeby to zrobić. Kiedy kolejny raz zaczynałam to samo okrążenie powtarzałam sobie słowa znajomego "Przecież to lubisz, zrobisz jeszcze raz więc będzie dodatkowa przyjemność" :D Ale o serwetce na pewno jeszcze napiszę bo do końca jeszcze kilkanaście okrążeń zostało. :)
A wracając do zakładki...
Wybrałam wzór, który zrobiłam już kiedyś dla siebie - Tatty Teddy wychylający się zza drzewka.
Zakładka dziś już powędrowała do zamawiającej ponieważ będzie wręczona w niedzielę jako dodatek do prezentu z okazji Pierwszej Komunii. :)Mam nadzieję, że przypadnie do gustu młodej czytelniczce.
Niestety nie zdążyłam zrobić mojej zakładeczce zdjęcia, ale pokażę Wam tę pierwszą, która była dla mnie inspiracją. Swoją zakładkę wykonałam na przełomie listopada i grudnia.


Bardzo dziękuję za odwiedziny i wszystkie miłe komentarze :) Witam też serdecznie nowe Obserwatorki. :)
A do miłych Uczestniczek zabawy "podaj dalej" mam ogromną prośbę - o przesłanie na mojego maila adresu do wysyłki oraz o podanie swojego ulubionego koloru. :)