piątek, 21 maja 2010

Sprawozdanie z pola walki... albo poszukiwany, poszukiwana :)

Strony walczące: Ja kontra fioletowa serwetka
Miejsce walki: mój dom, dom i ogród narzeczonego, uczelnia w przerwie między zajęciami.
Wsparcie bojowe: Narzeczony, mama, ciocia i przyszła teściowa
Wynik: po ciężkich i długich bojach jednak Ja. :D

Pisałam już wcześniej o pewnej fioletowej serwetce. Dziś szczęśliwie udało mi się ją skończyć. Robiłam ją strasznie długo bo albo czasu nie było, albo inne rzeczy wymagały pilnego skończenia. Według opisu w gazetce, z której wybrałam wzór miała mieć 60 cm wielkości ze 100 gram włóczki. Moja serwetka ma 105 cm. i pochłonęła prawie 240 gram.
Jeszcze nigdy nie robiłam takiej dużej - całość ma 68 okrążeń. Przy 55 byłam już bliska załamania bo tyle razy wynajdywałam jakiś błąd i prułam (a raczej Luby pruł bo ja nie miałam do tego serca), że powoli traciłam nadzieje, że do emerytury ją skończę. Przy 63 okrążeniu zabrakło mi włóczki. W czasie bardzo szybkiej akcji zaangażowałam mamę, ciocię i "teściową in spe" w poszukiwania włóczki. :) Każda szukała w innych pasmanteriach i na szczęście udało się - po smsie od teściowej poszukiwania zostały zawieszone. Luby został wrobiony w kuriera i włóczkę dostarczył, a ja szczęśliwa zabrałam się do dalszej pracy i już bez większych przeszkód skończyłam fioletową zmorę (jak czule zaczęłam nazywać moją serwetkę). I oto ona:)


wzór pochodzi z gazetki Sabrina robótki zeszyt 1/2010 (model 9)

12 komentarzy:

  1. Cudo! Podziwiam i chylę czoła :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oh la la! Podziwiam Cię!:)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo Wam dziękuję za wszystkie miłe słowa :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Serweta jest zachwycająca! Ehhh jak ja bym chciała tak umieć ;)...pozdrawiam ciepło i dziękuje za odwiedziny :)

    OdpowiedzUsuń
  5. no to się napracowałaś! ale warto było, bo jest piękna!

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo dziękuję.. faktycznie "trochę" pracy z nią było :) w sumie dwa miesiące prawie... bo zaczęłam na Wielkanoc :)

    OdpowiedzUsuń
  7. O matko, jakie to piękne! Po prostu brak słów, żeby wyrazić zachwyt! Cudna!

    OdpowiedzUsuń
  8. Strasznie lubię takie serwety-obrusy,piękna jest.Mnóstwo pracy w nią włożyłaś ale warto było...pozdrawiam serdecznie
    małgosia

    OdpowiedzUsuń