wtorek, 30 marca 2010

Robótkowe perypetie i przyjemności weekendowe

Szkoda, że weekend trwa tylko dwa dni... a po nim zawsze przychodzi poniedziałek bo chciałoby się przedłużyć przyjemności. Sobota upłynęła mi radośnie na wykańczaniu zielonej serwetki, która bardzo długo nie chciała dać się skończyć :D Zaczęłam już oczywiście kolejną bo nie byłabym sobą gdybym nie robiła stu rzeczy na raz.
Wieczorkiem wybraliśmy się ze znajomymi na bardzo sympatyczny koncercik, a niedzielę zostawiłam sobie na leniuchowanie (m. in. czytanie "Najstarszego") :)
I byłoby pięknie gdyby nie mój mały robótkowy pech.
Od tygodnia, a nawet dłużej zmagam się z niespodzianką na urodziny kuzynki - postanowiłam zrobić dla niej obrazek z misiem z serii Forever friends, które bardzo przypadły jej do gustu. Wzorek pięknie wydrukowany w formacie A3, mulniki kupione więc ochoczo zabrałam się do pracy, ale w piątek okazało się, ze brakuje mi muliny i musiałam przerwać. Postanowiłam nie próżnować i zabrałam się za motoryzacyjną zakładkę dla znajomego i znowu okazało się, ze brakuje mi jednego koloru ;/ Pomyślałam - trudno, zdarza się...
Przygotowałam kolejną robótkę - obrazek z Kubusiem Puchatkiem i przyjaciółmi - nie muszę chyba pisać, że po raz trzeci zabrakło mi muliny ... po prostu jakiś pech.
Uznałam zatem, że należy zmienić dziedzinę i całą sobotę poświeciłam na przepraszanie się z zapomnianym szydełkiem :) I to był pomysł z serii tych genialnych :)
A dziś znajoma zrobiła mi niespodziankę i przywiozła brakujący kolorek więc zabieram się za wykończenie misiaczka :)
Zdjęcia wkrótce :D

2 komentarze:

  1. No właśnie - jak pech, to pech :( Poza tym pokusiłaś cudeńkami i ..... fotek brak. Ja się tak nie bawię, ja chcę to zobaczyć :):):) Pozdrowionka

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo podobaja mi sie Twoje kolczyki :) ja po świętach również zabieram się do pracy :)
    Pozdrawiam serdecznie i życzę Wesołych Świąt

    OdpowiedzUsuń